czwartek, 23 lutego 2017

Mandazi, czyli afrykańskie pączki

Mandazi pochodzą z afryki, a dokładnie z Kenii. W tamtejszej kuchni często traktują je jako słodkie bułeczki na śniadanie lub po prostu przekąski. Mandazi swoją popularność zawdzięcza wygodzie wykonania. Nadmiar można włożyć do pojemnika i podać na drugi dzień.
Oryginalne mandazi przygotowuje się często ze znacznie mniejszą ilością cukru i traktuje się je jako dodatek do sosów lub jako danie obiadowe. Jednak równie powszechne są słodkie, w formie deseru.


SKŁADNIKI

3 szklanki mąki
25g drożdży
1/2 szklanki cukru
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki cynamonu (opcjonalnie)
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
1/4 szklanki letniej wody
1/2 szklanki mleczka kokosowego (dokładnie wymieszane)
1 jajko
olej do smażenia (ja użyłam rzepakowego)



WYKONANIE

Rozdrobnione drożdże zalewamy 1/4 szklanki letniej wody i dodajemy łyżkę stołową cukru. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na około 10 minut.

Do miski wsypujemy mąkę, cukier i przyprawy. Wlewamy drożdże, mleko i dodajemy jajko.
zaczynamy wyrabiać ciasto do momentu, aż przestanie kleić się do dłoni. W razie, gdyby było za suche można dodać mleka lub wody. Gdy za mokre - dosypać mąki.



Gotowe ciasto przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 1 - 1,5 godziny. Powinno w tym czasie podwoić swoją objętość.



Wyrośnięte ciasto wyjmujemy na oprószony mąką blat. Dzielimy na cztery części, a z każdej z nich formujemy kulki.



Każdą z utworzonych kulek wałkujemy na podłużne paski grubości około 1,5 cm.
Gotowe paski dzielimy na trójkąty.
Zostawiamy ciasto na chwilę, żeby podrosło. W tym czasie podgrzewamy olej. Ja użyłam do tego rondelka. Nie wlewałam dużo oleju (na około 2 cm od dna).

Ostrożnie wrzucamy trójkąciki do oleju. Jak tylko się przyrumienią, odwracamy widelcem na drugą stronę. Ciasto nie jest zbyt grube, więc można mieć pewność, że po tak krótkim czasie smażenia nie będą surowe w środku.
Wyjęte z oleju pączki odkładamy na papierowy ręcznik. Ociekną i nie będą nasączone tłuszczem.


Ja swoje mandazi podałam dziś suche. Są słodkie i aromatyczne, więc nie potrzebują nadzienia, jak polskie pączki. Można posypać je cynamonem. Dobrze będą się prezentowały z dowolną polewą lub maczane w mleku - zarówno krowim, jak kokosowym.

Tymczasem życzę smacznego w tłusty czwartek!

niedziela, 19 lutego 2017

Od czegoś trzeba zacząć

Swoją kulinarną przygodę zaczęłam od wyprowadzki od rodziców. Nowe miejsce, własna kuchnia i potrzeba nakarmienia, nie tylko siebie, właściwie zmusiła mnie do gotowania. Szybko odkryłam, że mimo swoich niezbyt zaawansowanych umiejętności, bardzo to lubię.
Tak właśnie powstał pomysł na tego bloga. Raczej dla utrwalenia w jednym miejscu swoich kulinarnych eksperymentów, ale skoro mogę przy okazji podzielić się nimi z całą internetową społecznością, to czemu nie!

Sama nazwa bloga wzięła się z mojej "wiodącej" pasji. Całe życie nie rozstawałam się ze śpiewem, a teraz, kiedy mam już wystarczające wykształcenie w tym temacie, postanowiłam zacząć nagrywać covery, pewnie też z czasem tworzyć własną muzykę. Sam pomysł na formę bloga podrzucił mi mój mężczyzna. Podobno lubi moją kuchnię, więc mam nadzieję, że mogę liczyć na jego wsparcie w tym temacie. On sam dzieli się swoją pasją tutaj ;)

Planuję swoje kulinarne wpisy publikować średnio dwa razy w tygodniu, a co jakiś czas do wpisu zostanie dołączone nagranie/moja aranżacja/cover. Mam nadzieję, że taka forma bloga się utrzyma, ewentualnie będzie z biegiem czasu ulepszana.
Póki co, życzę sobie powodzenia i wytrwałości, a Wam - czytelnikom, przyjemnej lektury i inspiracji.